Wiadomości komornicze: W artykule z 13 lutego 2009r roku o wdzięcznym tytule Będą podwyżki podatków, czyli pomożecie? - pomożemy pisaliśmy: “Oczywiście, gdyż po oszczędnościach w budżecie następnym krokiem premiera będzie ogłoszenie konieczności podniesienia podatków w celu wyjścia z kryzysu. Wzrost obciążeń podatkowych spowoduje wzrost cen a w konsekwencji dotknie najbardziej konsumentów , czyli nas wszystkich a w szczególności osoby które straciły lub właśnie stracą pracę na skutek działań (a właściwie ich braku ) rządu. Przypomnieć należy, iż w tym czasie rząd twierdził, że sytuacja gospodarcza Polski nie tylko jest stablina, lecz co więcej pojawiły się już pewne oznaki ożywienia gospodarczego a podwyżki podatków nie są przewidywane. Wygląda jednak na to, że to my mieliśmy rację a rząd się mylił. I w tym momencie pojawia się zasadnicze pytanie: Czy to my jesteśmy tak genialni, czy rząd niekompetentny, albo co gorsza czy rząd ukrywa przed opinią publiczną prawdziwy stan finansów państwa. Osobiście uważam, że to ostatnie wytłumaczenie jest najbardziej wiarygodne choćby z tego względu, iż o wskazanych wyżej zależnościach uczy się studentów ekonomii na I i II roku studiów a skoro tak to można zadać następne trywialne pytanie:
Kto u licha siedzi w rządzie i z jakich powodów traktuje się społeczeństwo jak kompletnych głupków by nie użyć gorszych określeń. Skutki podniesienia podatków w celu ratowania kasy państwa dla osób zatrudnionych będą oczywiście takie jak napisaliśmy wyżej, natomiast dla przedsiębiorstw będą one oznaczały kolejno: obniżenie zarobków, redukcje zatrudnienia, wstrzymanie inwestycji, wzrost cen produkowanych towarów a także w niektórych przypadkach likwidację działalności, przeniesienie jej w inne regiony - podatkowo bardziej przyjazne a w skrajnych przypadkach upadłość. Wprowadzając podwyższenie zobowiązań o charakterze podatkowym należy sobie zdać sprawę również z tego, że znaczna ilość mikroprzedsiębiorstw już w chwili obecnej posiada jedno lub dwumiesięczne zaległości wobec ZUS czy Urzędów Skarbowych. Wprowadzenie dalszych podwyżek może skutkować likwidacją dużej mikroprzedsiębiorstw i rozwojem szarej strefy a w konsekwencji w perspektywie długookresowej obniżeniem realnych dochodów państwa. Tak więc założenie zwiększenia wpływów do Skarbu Państwa z tytułu podwyższenia podatków nie zostanie zrealizowane.
No dobrze łatwiej krytykować, nie dając nic w zamian. Moim zdaniem jedynym sensownym rozwiązaniem w obecnej sytuacji jest paradoksalnie obniżenie zobowiązań o charakterze podatkowym w celu zmniejszenia obciążeń przedsiębiorców z jednej strony z drugiej zaś obniżenia poziomu cen. Przedsiębiorca zachęcony zostanie więc do produkowania większej ilości towarów, co przy zwiększeniu wydajności wpłynie również na poziom płac. Wysokość płac z jednej strony wpływa na zwiększenie popytu, z drugiej na motywację pracowników. To jednak nie wystarczy. Niezbędne jest również mówiąc kolokwialnie “wpompowanie pieniędzy” w gospodarkę w celu zwiększenia poziomu konsumpcji i nakręcenia koniunktury. A jak przełoży się to na dochód państwa? Zależność jest prosta: Większy obrót= większy zysk=wyższe wpływy do budżetu. Proste a jakie trudne nie prawda?

