Wiadomości komornicze: Nie jest nowością, że w dobie kryzysu finansowego problemy mają niemal wszyscy, od podmiotów gospodarczych począwszy, na osobach fizycznych skończywszy. Zdarza się jednak, że z jakiegoś powodu dłużnik mimo, że posiada środki finansowe nie zamierza zapłacić zadłużenia. Przykład PKO BP pokazuje dobitnie, że nawet banki stosują metodę przeczekania.Warto w takie sytuacji wypróbować jedną w technik windykacyjnych polegającą na upublicznieniu zadłużenia.

Technika, ta polega na “rozsianiu” w miejscowości w której mieszka dłużnik, lub za pośrednictwem internetu informacji o tym, że przysłowiowy Kowalski posiada zadłużenie. W świecie realnym informacje o zadłużeniu mogą być przekazaywane na różne sposoby. Do najbardziej częstych metod wykorzystywanych w tej technice należą np: oczekiwanie na dłużnika przed domem, lub przedsiębiostwem w pojeździe wyraźnie oznaczonym “Windykacja należności”. Zdarza się, że firmy windykacyjne drukują również ulotki z danymi dłużnika oraz informacją o sprzedaży zadłużenia i rozdają je w miejscu zamieszkania dłużnika. Firmy windykacyjne stosują również łączenie tej techniki z inną polegającą na informowaniu kontrahentów dłużnika o posiadanym przez niego długu. Jak to wygląda w praktyce? : Wyobraźmy sobie, że przed firmą dłużnika od którego jako jego kontrahent zamierzamy coś sprzedać, lub kupić widzimy samochód z napisem: “Windykacja należności“. Oczywiście wzbudza to zastanowienie i w pierwszej fazie ciekawość. Następnie podchodzi porządnie ubrany dżentelmen i pyta nas jak tam w branży, jak idzie biznes, czy firmy płacą czy też nie a w końcu czy jesteśmy kontrahentem dłużnika, bo on właśnie ma problem z odzyskaniem pieniędzy, gdyż ten nie chce zapłacić.  Proste, skuteczne a co najważniejsze nie złamaliśmy jakiegokolwiek przepisu a do tego potencjalny kontrahent jest już poinformowany, że firmą dłużnika jest coś nie tak skoro nie płaci zobowiązań. Wątpliwości zostały zasiane kontrahent może się zastanawiać czy z tą firmą robić interesy a bo to może towaru nie dostarczą na czas, albo nie zapłacą za towar. Na wszelki wypadek lepiej nie ryzykować.

W internecie “rozsianiu” informacji o zadłużeniu służą zazwyczaj giełdy wierzytelności ponieważ działają one jak słupy ogłoszeniowe, a wierzyciel nie jest zobowiązany do sprzedaży oferentowi umieszczonej przez siebie wierzytelności. Na giełdach wierzytelności zwykle wolno umieścić dane osobowe dłużnika jedynie w przypadku posiadania wyroku sądowego lub innego równorzędnego dokumentu nakazującego zapłatę. W przeciwnym przypadku można się narazić na proces o ochronę dóbr osobistych.

Oczywiście zastosowanie opisanych technik windykacji nie zawsze będzie skuteczne. Nie ma jednak reguły. W windykacji tak naprawdę wszystko zależy od wiedzy i umiejętności windykatora.